Podwójnie zgi

Podwójnie zgi?ty, jak dawni ?ebracy pod workami,
Pukali w kolana, kaszl?c jak wied?my, przeklinali?my przez szlam,
A? na nawiedzaj?ce race (2) odwrócili?my si? plecami
I w kierunku naszego odleg?ego odpoczynku (3) zacz?? si? brn??.
M??czy?ni pomaszerowali. Wielu straci?o buty
Ale kulej?cy, oblany krwi?. Wszyscy si? kulili; wszyscy ?lepi;
Pijany ze zm?czenia; g?uchy nawet na gwizdki (4)
Zm?czonego, prze?cigni?tego (5) Pi?ciu Dziewi?tek (6), który spad? z ty?u.
Gaz! (7) Gaz! Szybko, ch?opcy! – Ekstaza grzebania,
Dopasowywanie niezgrabnych he?mów (8) w sam? por?;
Ale kto? wci?? krzycza? i potyka? si?,
I fl?druj? jak cz?owiek w ogniu lub limonce (9). . .
Ciemno, przez mgliste szyby (10) i grube zielone ?wiat?o,
Jak pod zielonym morzem widzia?em, jak tonie.
We wszystkich moich snach, przed moim bezsilnym wzrokiem,
Rzuca si? do mnie, ryj?c, (11) dusi si?, tonie.
Je?li w niektórych d?awi?cych snach ty te? mo?esz kroczy?
Za wózkiem, którym go wrzucili?my,
I patrz, jak bia?e oczy wij? mu si? w twarz,
Jego zwisaj?ca twarz, jak diabelska choroba grzechu;
Gdyby? móg? us?ysze?, przy ka?dym wstrz?sie, krew
Wydobywasz p?ukanie z zepsutych w pianie p?uc,
Nieprzyzwoity jak rak, gorzki jak cud (12)
Wstr?tnych, nieuleczalnych ran na niewinnych j?zykach,
Mój przyjacielu, nie powiedzia?by? z tak du?? zapa?em (13)
Dzieciom ?arliwym (14) dla jakiej? rozpaczliwej chwa?y,
Stare K?amstwo; Dulce et Decorum est
Pro patria mori. (15)